Xsena Mieszkanie Wspomnienie o babci

Wspomnienie o babci




Babcie to dar. Naprawdę. Wystarczy przypomnieć sobie swoją i częściej zastanawiać się, jak potrafiła żyć skromnie i cieszyć się z niewielkiego. Przeżyć losowe nieszczęścia, a mimo to cieszyć się. Pozostać sama, a mimo to otoczona całą rodziną. Babcie są magiczne. Przynajmniej ta moja.
stará chata.jpg
Jak to na przykład możliwe, że z swojej skromnej emerytury potrafiła co roku odłożyć pieniądze na wszystkie urodziny i święta, Boże Narodzenie i Wielkanoc dla wszystkich swoich wnuków i wnuczek? Każdego lata opiekowała się nami przez cały miesiąc, więc też nas karmiła. Zbierało się nas nawet ośmioro czy dziesięcioro wnuków naraz i spróbujcie nakarmić gromadkę dzieci (później już nastolatków), wiecznie gdzieś biegających, a potem niesamowicie głodnych. A babcia umiała to robić. Jak? Po prostu. To znaczy naprawdę „prosto”: na śniadanie mleko, ser, chleb, na obiad makaron z makiem, ziemniaki ze słoniną i smażoną cebulką albo na przykład zupa koprowa z jajkiem, na kolację naleśniki, kasza manna albo kiełbaska z ogniska. I jak nam smakowało!
staré fotky dětí.jpg
Czy mogło nam brakować witamin? Nie ma mowy. Podczas naszych wędrówek po okolicy objadaliśmy się truskawkami, malinami, jeżynami lub skradzionymi śliwkami. Prosto z babcinego ogródka próbowaliśmy groszku, a z grządek wyciąganiśmy rzodkiewki i kalarepy, a w sadzie zbieraliśmy czereśnie, wiśnie, letnie jabłka i gruszki. Niczego nam nie brakowało. Ciekawe jest również to, że chociaż babcia miała na głowie taką gromadkę dzieci, z łatwością zajmowała się też niewielkim gospodarstwem (kury, króliki, owce – oraz związane z tym pola i łąki). Oczywiście, że od czasu do czasu pomagaliśmy jej w czymś, ale mimo to radziła sobie z niesamowitymi rzeczami. Regularnie piekła, zawsze było posprzątane i nigdy nie brakowało babcinej popołudniowej sjesty z czytaniem gazet oraz wieczornego oglądania wiadomości.
ruka dědy a vnuka.jpg

Przy popołudniowej kawie babci
zbieraliśmy się wszyscy i opowiadaliśmy jej o naszych przeżyciach z dziennych i nocnych wypraw pełnych przygód, z których chętnie się śmiała i udawała, że przewraca oczami. Mieliśmy też wiele swobód: łowiliśmy ryby w strumieniu, bawiliśmy się w chowanego w polu kukurydzy, skakaliśmy do siana w stodole, budowaliśmy szałasy na drzewach, wędrowaliśmy po wsi. A co dopiero te wieczory przy ognisku, kiedy babcia znów opowiadała i wspominała! Najpiękniejsze wakacje, jakie powinny przeżyć wszystkie dzieci. Dlatego:
uczmy się od nich, póki tu są.
Słuchajmy, póki opowiadają.
I nigdy nie zapominajmy.